Puente la Reina, czyli piękne początki camino

Puente la Reina, czyli piękne początki camino

Mnóstwo ludzi obudziło się o 6., po nocy pełnej chrapania. Mam taką magiczną zdolność do zasypiania w każdych warunkach, więc dospałam do 7:34, kiedy to obudził mnie mój własny budzik po czterech minutach nieprzerwanego dzwonienia.Pierwszą osobą, która zaczęła ze mną...

Pampeluna, czyli moje pierwsze albergue

Dotarłam! Po tramwaju, pociągu, autobusie, dwóch samolotach i kolejnych dwóch autobusach nareszcie jestem w Pampelunie, w łóżku w pierwszym albergue. Po wylądowaniu i lunchu w Santander musiałam tam zostawić Marca, nie było to łatwym doświadczeniem po trzech...

Dzień zero

Spakowana. Nie mam pojęcia ile waży mój plecak, ale raczej niedużo (jutro spróbuję go zważyć na lotnisku). Dzisiejszy dzień zdecydowanie należał do tych cięższych – dużo przedwyjazdowego stresu, załatwiania ostatnich spraw, a najwięcej pożegnań. Dzięki wszystkim...

Tuż przed Camino…

To bardziej testowy wpis, żeby sprawdzić, czy to wszystko działa. Ostatni raz pisałam bloga w 2008 roku. Ten sam adres, ale wszystko inne. Wszelkie poprzednie notki z mych młodych lat zmieniłam na prywatne, gdyż wywoływały lekki rumieniec zażenowania…A teraz...