Ostatnie posty


 

Ile jeden labrador może mieć kleszczy?

Fiesta jest już ze mną!!! W końcu koordynatorka wolontariatu ogarnęła się i pozamieniała wolontariuszy tak, że finalnie do naszego mieszkania przyjedzie chłopak z Turcji, który czeka na wizę, więc spytała go mailowo czy zgadza się mieszkać z psem. Na jego szczęście się zgodził, w weekend więc znów odwiedziłam Sierra Nevada. czytaj dalej…

Home sweet home?

Mam nowy dom. Na 11 miesięcy, więc ogrom czasu. W zasadzie to niemal tyle, ile mieszkałam na warszawskim Powiślu. Mogę ogarniać meble czy wystrój mieszkania. I cały czas mam mieszane uczucia, z jednej strony to chyba fajnie, a z drugiej… Czy ja dam radę po tych wszystkich doświadczeniach mieszkać gdzieś AŻ 11 miesięcy?!?! czytaj dalej…

Głównie o fiestach i nocnych odwiedzinach

I już jutro Clara, Antonio i dzieciaki wracają. Ten czas upłynął mi dość różnorodnie. Pierwsza część to fiesty, a druga to praca. Zacznijmy więc od fiest. W miasteczku położonym najbliżej cortijo było standardowe tygodniowe świętowanie obchodów wsi, a w weekend trzydniowa impreza taneczna na głównym placyku. W Polsce jak coś się dzieje w środku miasta, to zazwyczaj trwa do 22, bo cisza nocna. Tutaj o 22 jeszcze nic się nie zaczynało, bo to pora, kiedy ludzie jedzą. czytaj dalej…

O mnie

Jestem Monika, mam 30 lat i zdecydowałam się rzucić pracę, by podróżować swoim starym samochodem wraz z moją 7,5-letnią labradorką Fiestą. Chcę doświadczać wszystkiego i być wszędzie. W zeszłym roku przeszłam Camino de Santiago i tam zdecydowałam nie marnować więcej czasu. Nie kręci mnie życie w jednym miejscu, spłacanie kredytu na mieszkanie i czekanie na odpoczynek dopiero na emeryturze. Skończyłam psychologię i pracę socjalną, pracowałam w organizacjach pozarządowych, sporo z dziećmi. Interesuję się edukacją demokratyczną i alternatywną, behawioryzmem psów, próbowaniem różnych rzeczy na dłużej lub na krócej (np. uczyłam się przez chwilę tańca brzucha czy grania na djembe, skończyłam kurs masażu). Bloga piszę dla siebie (bo lubię, ale też bo po pół roku nie pamiętam co się działo), dla znajomych (by wiedzieli co u mnie) i dla wszystkich, co chcą to czytać…

Napisz do mnie