Ostatnie posty


 

Wakacje na wsi z nową, przyszywaną rodziną

Sierra Nevada brzmi jak coś na Dzikim Zachodzie. I można powiedzieć, że trochę tak wygląda, bo oto trafiłam do miejsca, w którym mieszka jeden z ostatnich kowbojów, wypasający wolno żyjące krowy. To mój host, wraz z Clarą, jego francuską żoną. Do tego jeszcze mnóstwo członków rodziny. czytaj dalej…

Ostatnie psie kupy, Gibraltar i Tarifa. I jak straciłam 5 euro.

Czy człowiek może do wszystkiego się przyzwyczaić? Sprzątając psie kupy złapałam się na tym, że myślę co zjeść na śniadanie. Nadal trochę rusza mnie widok masakrycznego syfu w domu – na łóżku Ann są wymiociny i odchody jednego z psów, który zjada odpady walające się po domu, które o dziwo mu nie służą. Nauczyłam się jednak radzić sobie z tym syfem – do kuchni wchodzę tylko na moment, a w łazience staram się za nic nie dotknąć podłogi bosą stopą. To brzmi absurdalnie, wiem. czytaj dalej…

O mnie

Jestem Monika, mam 30 lat i zdecydowałam się rzucić pracę, by podróżować swoim starym samochodem wraz z moją 7,5-letnią labradorką Fiestą. Chcę doświadczać wszystkiego i być wszędzie. W zeszłym roku przeszłam Camino de Santiago i tam zdecydowałam nie marnować więcej czasu. Nie kręci mnie życie w jednym miejscu, spłacanie kredytu na mieszkanie i czekanie na odpoczynek dopiero na emeryturze. Skończyłam psychologię i pracę socjalną, pracowałam w organizacjach pozarządowych, sporo z dziećmi. Interesuję się edukacją demokratyczną i alternatywną, behawioryzmem psów, próbowaniem różnych rzeczy na dłużej lub na krócej (np. uczyłam się przez chwilę tańca brzucha czy grania na djembe, skończyłam kurs masażu). Bloga piszę dla siebie (bo lubię, ale też bo po pół roku nie pamiętam co się działo), dla znajomych (by wiedzieli co u mnie) i dla wszystkich, co chcą to czytać…

Napisz do mnie