Właśnie wróciłam z koncertu Toma Odella na Torwarze. I doszłam do wniosku, że robię się za stara na koncerty na płycie. A z kolei w sektorach bym nie wysiedziała. Pierwsze wrażenie – otaczają mnie dzieci. Zapewne starsi ludzie w moim wieku jednak nie pchają się jak najbliżej sceny (zawsze załącza mi się rywalizacja, że muszę JAK NAJBLIŻEJ stanąć. Ktoś zrobi pół kroku w lewo, to ja hyc, na jego miejsce. I tak cały czas). Drugie wrażenie – jejku, jaka hipsteriada. Widzę dziewczynkę w kolorowym sztucznym futrze, inna w skórze. A mi gorąco na krótki rękaw. Miałam ochotę powiedzieć „dziecko, bo się zagrzejesz”. I trochę miałam racji, bo szybko zaczęła się unosić wokoło woń potu.

Na szczęście dziewczynka w futrze miała mniej hipsterską koleżankę, która jej potem to futro trzymała, bo ta była zajęta kręceniem filmików na komórce. Ja rozumiem, przez chwilę można sobie ponagrywać. Ale tej jakby ktoś zapłacił za trzymanie rąk z telefonem cały koncert w górze – nagrywała cały czas. Cały. Każdą piosenkę. Cały czas patrzyła w telefon, poprawiając ostrość i co to tam się właściwie robi. Chciałam jej zabrać telefon i powiedzieć „ej, a może POBĄDŹ przez chwilę?!”. Ja wiem, jej życie, i niech sobie nagrywa, ale stała przede mną, przez co automatycznie gapiłam się w ten jej telefon, widząc w nim telefon laski stojącej przed nią i taka trochę incepcja mi się zrobiła. Czy ludzie są tak przyzwyczajeni do gapienia się w wyświetlacze, że jak widzą koncert na żywo to nie mogą w to uwierzyć i nadal patrzą na niego poprzez wyświetlacz?

Przyznaję, że sama zrobiłam parę zdjęć i próbowałam coś dwa razy nagrać, bo uznałam, że skoro przede mną jest czterysta komórek, to jak wyciągnę na chwilę swoją, to wiele to nie zmieni. Ale jestem tak z ubiegłego wieku, że na nagraniach są tylko trzaski zamiast dźwięku… Walić to, w końcu milion innych osób nagrywało.

I jak tak sobie stałam na tym koncercie, nienawidząc ludzi (poza Tomem!), to stała się rzecz, której byłam świadkiem po raz pierwszy. Tom zaprosił na scenę parę i koleś się oświadczył dziewczynie. Pomyślałam, że to trochę fajnie, ale zaraz potem, że to straszna presja, weź tu odmów. W moim przypadku byłoby ryzyko, że odpowiedziałabym „nie, dzięki, ale za to za Ciebie Tom wyjdę!”.

A jeszcze teraz weszłam na instagrama, a tu Tom napotkał trochę fanów dziś na starówce i ma z nimi zdjęcia. A ja głupia opony wymieniałam w tym czasie! Tak naprawdę w życiu nie odważyłabym się do niego podejść. Miałam kiedyś taką sytuację na jakimś koncercie w Palladium, wychodzę z łazienki, a tu… Dawid Podsiadło. Zrobiłam bardzo zaskoczoną minę, po czym… udawałam, że „się nie znamy”. Stał cały koncert obok, ja się wstydziłam nawet rzucić okiem w jego stronę, a mój znajomy się śmiał, że zaraz do niego podejdzie i powie, że chcę z nim porozmawiać, na co ja reagowałam panicznym strachem.

No dobrze, to jeszcze moja wewnętrzna 13-latka chce coś napisać: kocham Cię Tooooooooom!!!!!!!!!!