Marc: We made it! A trip that you’re sure you will get back safe, is not an interesting trip 😛 This is where our epic trip from Greece to Poland, traveling 10 countries from the Balkans to the Baltic, comes to an end. After Hungary all speed up, we headed north on a train to Czech Republic (stepping on Slovakia for 2″ at Bratislava station) and slept in Brno, city which we fell in love with. Today we hitchhiked from there (‚competing’ with another hitchhiker for the first time) with a Czech musician to Vyskov, and from there to the Czech/Polish border in a PL license plate car. Heat is not that strong at this latitude and most of cars have AC. After that, got a ride to the first town with trains to Warsaw and relaxed.
Tomorrow I will post more, our level of tiredness (physical and mental) now is too damn high, the body knows the trip is over and everything hurts. Time to rest, to be proud of what we’ve achieved and the most important, to smile 🙂

Monika: Zrobiliśmy to! Wyprawa, gdzie masz pewność, że bezpiecznie wrócisz, to nieciekawa wyprawa 😛 Teraz nadszedł ten moment, gdzie nasza epicka wyprawa z Grecji do Polski, przez 10 krajów od Bałkan do Bałtyku, dobiega końca. Za Węgrami wszystko przyspieszyło, udaliśmy się na północ pociągiem do Czech (wysiadając na dwie sekundy na Słowacji na stacji w Bratysławie), spaliśmy w Brnie, w mieście w którym się zakochaliśmy. Dzisiaj złapaliśmy stopa stamtąd (konkurując z innym autostopowiczem, który się ni stąd ni zowąd pojawił), zatrzymał się czeski muzyk, a potem polski samochód zawiózł nas do Cieszyna. Tutaj było zdanie o upale, ale to nieistotne, ja do upału chętnie bym wróciła 😛 Potem wróciliśmy pociągiem do Warszawy, by móc mieć jutrzejszy dzień cały wolny.
Jutro więcej szczegółów, dzisiaj poziom zmęczenia (fizycznego i mentalnego) jest za wysoki, a ciała czują, że wyprawa dobiegła końca, bo wszystko zaczyna boleć. Pora odpocząć, dumni z tego, co osiągnęliśmy, a przede wszystkim szczęśliwi.