Beznadziejna jestem jeśli chodzi o systematyczność pisania. Zatraciłam się w życiu towarzyskim. Mam już na koncie 250 km i 10 dni, więc łatwo policzyć średnią.Ostatnie dni szłam z Paulem, Constantinem (to ten z ciężkim plecakiem z Niemiec, niżej wstawiam zdjęcie porównawcze naszych plecaków) i z Manu (czyli Manuel, również Niemiec).

Stworzyliśmy bardzo fajną grupę, śmiałam się, że to mój harem i że nie wiedzieć czemu nie mam żadnych koleżanek. Piliśmy razem, jedliśmy, szliśmy, śpiewaliśmy, ulożyliśmy nawet własną wersję piosenki „Lemon tree” – nasza wersja to „Olive tree” („…and nothing ever happens, but blisters…”). Czasami dołączał do nas trzeci Niemiec, wyglądający i zachowujący się jak typowy kryzys wieku średniego, z fryzurą al’a wczesny Justin Bieber. I okazało się, że trzech Niemców to za dużo, bo sprawiał, że „nasi chłopcy” rozmawiali z nim tylko po niemiecku, aż stało się to nagminne. Dodatkowo zachowywał się jak dupek, a jego sarkastyczne uwagi dawały do zrozumienia, że czuje się lepszy. Dlatego po dwóch wspólnych nocach z trzema Niemcami, a nie dwoma jak wcześniej, postanowiliśmy z Paulem, że się z nimi rozdzielamy. Dzisiaj mam trochę obniżony nastrój przez to, bo zwyczajnie tęsknię.

Co do dziś, to trochę oszukałam. Paul miał trzeci dzień nadwyrężony i spuchnięty mięsień, przez co przeszedł tylko 11 km i postanowił wziąć taksówkę 22 km dalej (za 40 euro!), do naszego miasteczka docelowego (Hontanas), by odpocząć. Wziął także mój plecak, więc przeszłam tylko z lekką, płócienną torbą. Na początku było to jak fruwanie, ale później się zmęczyłam i do albergue się w zasadzie doczołgałam… W zasadzie nie odczułam jakiejś ogromnej różnicy między plecakiem a jego brakiem, tak już do niego przywykłam. Chociaż nie, jeśli odczułam, to na gorsze – zaczął mnie boleć kręgosłup na odcinku lędźwiowym, co się nie zdarzyło przez poprzednie 10 dni, więc myślę, że plecak mnie w jakiś sposób stabilizuje. I nogi mnie bolą koszmarnie, jakbym miała zakwasy, więc może bez plecaka chodzę w jakiś inny sposób.

IMG_20160924_134435

Jutro nowy dzień, nowa przygoda i może znajdziemy z Paulem jakiś nowy harem 😉